Wśród powikłań po infekcji SARS-CoV-2 można wymienić tzw. mgłę mózgową, która dezorientuje chorego i utrudnia mu koncentrację. Zalicza się do nich również chroniczne zmęczenie oraz bóle w klatce piersiowej. Rzadziej zgłaszanym objawem jest utrata smaku i węchu. Zaburzenia powonienia wraz z szeregiem innych symptomów występujących u ozdrowieńców składają się na tzw. zespół pocovidowy (Post COVID-19 Syndrome, PCS). Według najnowszych badań w leczeniu osób z upośledzonym węchem pomocna może być tlenoterapia hiperbaryczna z aromaterapią.
Trening węchowy w leczeniu osób z anosmią
W niektórych przypadkach utrata węchu jest posunięta do anosmii (całkowitej utraty węchu) lub parosmii, w wyniku której przyjemne do tej pory zapachy ozdrowieniec odbiera jako odrażające. U części pojawiają się urojenia węchowe – reakcje na nieistniejące bodźce zapachowe. Naukowcy ustalili, że osobom, które przeszły COVID-19, węch mogą przywrócić inhalacje olejków eterycznych. Co więcej, najnowsze testy wykazały, że łącząc aromaterapię z hiperbarią, da się zwiększyć skuteczność leczenia.
Przyczyn sukcesu takiej metody można szukać w plastyczności neuronalnej układu węchowego. Mówiąc prościej, zdolności układu do zmian oraz modyfikacji. Już w latach 80. XX wieku Charles Wysocki odkrył, że regularny kontakt z zapachem uwrażliwia na niego nos. Po latach obojętności na cuchnący androstenon pionier badań nad właściwościami systemu olfaktorycznego (węchowego) był w stanie wyczuć obecność tego związku w preparatach. Prowadził wieloletnie eksperymenty, które potwierdziły, że styczność z daną nutą zapachową może z czasem odblokować zdolność do wyczuwania jej. Dekadę później jego prace stały się bazą dla klinicystów, którzy zaczęli wykorzystywać neuroplastyczność układu węchowego w terapii ludzi z anosmią.
Wynikami Wysockiego wspierał się Thomas Hummel. Naukowiec poddawał swoich pacjentów treningowi węchowemu z użyciem olejków eterycznych. Przez 12 tygodni dwa razy dziennie ochotnicy mieli wąchać nuty róży, eukaliptusa, cytronelli oraz goździków. Po zakończeniu terapii 30% pacjentów odnotowało poprawę węchu.
Aromaterapia i HBOT w terapii ozdrowieńców z PCS
Anosmia wraz z utratą smaku została oficjalnie uznana przez Centers for Disease Control (CDC) za powikłanie pocovidowe. Cyklicznie przybywa osób zainteresowanych tą formą terapii. Problem jest palący – zaburzenia węchu mają bardzo negatywny wpływ na psychikę chorych. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii potwierdzają występowanie u anosmików stanów lękowych i depresji. Brak węchu oddziałuje na zmniejszenie apetytu, może też być groźne dla zdrowia czy nawet życia. Anosmik nie pozna, że je zepsutą żywność, nie wyczuje dymu bądź gazu odpowiednio wcześnie.
Według różnych badań terapia olejkami może przywrócić węch u prawie 90% pacjentów. Ubiegłoroczne testy włoskich naukowców wykazują, że 49% chorych w pełni odzyskało zmysł węchu lub smaku, a u 40% zaobserwowano znaczną poprawę.
Jaki jednak związek ma wspomniany trening węchowy z HBOT? Jak sama nazwa wskazuje, aromaterapia wiąże się z wdychaniem zapachów (tu: olejków eterycznych). Z kolei hiperbaria ma potwierdzone naukowo właściwości. Między innymi, stymuluje tworzenie się nowych komórek i regenerację uszkodzeń. Wzmacnia wszystkie układy organizmu, w tym oddechowy. Niweluje objawy takie jak chroniczne zmęczenie, duszności czy dezorientacja. Specjaliści tlenoterapii doszli do wniosku, że dobroczynne działanie hiperbarii można połączyć z aromaterapią. Tym sposobem pacjenci przebywający w komorze mogą jednocześnie wdychać olejki podawane przez koncentrator.
HBOT zdaje egzamin jako wsparcie klasycznych metod terapii. Przyspiesza je i znacząco skraca, a przede wszystkim zwiększa ich efektywność. Po sesjach w komorze ciało jest silniejsze, więc lepiej reaguje na główne leczenie. Nie dziwi zatem, że hiperbaria sprawdza się w rehabilitacji osób osłabionych po COVID-19, w tym chorych z zaburzeniami węchu.



